Ludzie to są jednak podli... Nie będę się rozwodzić nad tematem, zainteresowani i tak zrozumieją. Powiem jedno: bądźmy ludźmi. Jeśli widzisz, że ktoś robi coś nie tak, najpierw powiedz to tej osobie w cztery oczy. Czasami czyjeś złe postępowanie może wynikać z niewiedzy, a nie ze złej woli i to może wystarczyć, aby ktoś się poprawił. Zwykły savoir vivre i asertywność też o tym mówią. Jest o tym mowa nawet w Biblii, będącej dla wielu ludzi źródłem wiedzy n.t. wiary i moralności. Otóż Biblia, gdy ktoś źle postępuje, nakazuje wykonać następujące kroki:
1. Upomnij delikwenta w cztery oczy;
2. Upomnij delikwenta w obecności 2 świadków (a więc nadal w kameralnym gronie);
3. Upomnij delikwenta na forum publicznym;
4. Ostrzeż delikwenta wykluczeniem ze wspólnoty;
5. Wyklucz winowajcę ze wspólnoty.
Podobnie rzecz traktują podręczniki asertywności. Zasadą podstawową jest: kroki te należy wykonywać właśnie w kolejności, w której zostały wymienione. Do kolejnego kroku przechodzimy wówczas, gdy poprzedni nie poskutkował. Proste? - proste! Trzeba dać człowiekowi szansę poprawy, a nie od razu potępiać go na forum publicznym czy za jego plecami pozywać go do sądu. Bądźmy ludźmi - to nie jest trudne. Czasami wystarczy delikatnie i z wyczuciem zwrócić komuś uwagę (z szacunkiem, a nie tak, by poczuł się jak opierniczany uczniak) - on to doceni i zmieni się. Po co od razu "z grubej rury"? Ludzie, bądźmy bardziej ludzcy!