I tak dobiłem do 6. dekady życia. :) Moje rozstanie z kaznodziejstwem adwentystycznym nastąpiło w jesieni 1998 roku, a z członkostwem w adwentyzmie zborowym w 2003 roku.
Czas nie stoi w miejscu. Każdy kolejny rok przynosi nowe światło Bożej świadomości. Każdego roku odkrywam też, jak naiwnie wierzyłem adwentystom, zwyczajnie oszukiwany.
Jest to niezwykle bolesny proces cofania się w czasie i rewizji ich wielkich kłamstw, mniejszych kłamstewek i tych najmniejszych, jak główka od szpilki.
Jeśli nie jesteś adwentystą, nie popełnij mojego błędu, myśląc, że przy ich pomocy łatwiej dowiesz się o biblijnej prawdzie, będąc biednym Polakiem z patologicznej rodziny, nie mającym szansy na zagraniczne studia i dowiedzenie się, jak faktycznie jesteśmy oszukiwani przez współczesnych 'kapłanów sanhedrynu i ich pomocników'.
Ujawniane tu fakty niestety ukazują, jak służba Bogu i mamonie prowadzi do objawienia gigantycznej hipokryzji. Jeśli jesteś adwentystą nie jesteś tu 'mile widziany, gdy popierasz właśnie to zło', które i ja nieświadomie popierałem, a później stałem się celem ich wpływów i tylko cud Boży, że jeszcze żyję, aby Wam o tym donieść. Biblijna nieprzyjaźń z Rdz. 3,15 nie oznacza jednak wrogości, ale jedynie świadomość Bożej odrębności wobec dzieci ojca kłamstwa i handlu i morderstwa imion i tych, co są pod jego wpływem.
Gorąco polecam Ci regularnie zaglądać w to miejsce i studiować te rozproszone myśli ułożone zupełnie inaczej niż zapewne kiedykolwiek widziałeś czy słyszałeś. Wiele nowych pojęć to wyzwanie do nauki języka biblijnej hermeneutyki i wszystkiego co z nią jest związane.
Piotr Kotarba-Kaczor