Poszukiwany/ana osoba, która zna się na betowaniu, interesuję się w miarę moją wypaczoną twórczością i ma dość wybujałą wyobraźnię. By pomóc mi z nowym opowiadaniem, na którego pomysł wpadłam, starając się napisać kolejne części KM. Jak niestety widać nowego rozdziału nie ma, bo mam problem z natchnieniem i prawdopodobnie pobawię się w pisanie tego co zaczęłam, a co widać poniżej. Ale nie kończę z KM jak tylko wena wróci to dopiszę ostatnie części. A co do mojego nowego "tego czegoś" to nie ma to jeszcze ani tytułu, ani konkretnie sprecyzowanego planu i nie ma bety. I właśnie do tego przydałaby mi się ta kompetentna osoba.

„Ich śmiech roznosił się echem po całym pomieszczeniu. Okropny i przerażający mroził krew w moich żyłach. Gdy były blisko mojej twarzy przechodziły mnie deszcze i instynktownie odsuwałam się, ale to nic nie dawało. Popychali mnie, wydzierali mnie sobie z rąk. Drapali, szydzili z moich szlochów. Ciągnęli za włosy wyrywając je przy okazji. Było mi tak zimno i nie wiem czy to z powodu chłodu panującego w pomieszczeniu, czy od ich dotyku. Zęby szczekały przygryzając mój język, raniąc go do krwi. Widziałam tylko rysy ich twarzy złe, mroczne, pragnące mojej śmierci. Żywili się moim strachem, widać to było w ich oczach. Wiedziałam, że to już koniec, że zabiją mnie i będą się sycić moim bólem. Ze strachu mój umysł nie przywoływał nawet wspomnień, które większość ludzi ma w tych ostatnich chwilach. Tak panicznie się bałam. Błagałam ich by przestali. Obiecywałam, że zrobię wszystko tylko żeby pozostawili mnie przy życiu, a oni śmiali się i syczeli jeszcze głośniej, przeraźliwiej. I wtedy poczułam jak ktoś odrywa każdego po kolei ode mnie, słyszałam pękanie kości, plucie krwi, warczenie jak u dzikich zwierząt. I Myślałam, że nadeszło wybawienie, byłam tak pełna nadziei i chciałam dziękować wybawicielowi, kiedy to złapał mnie mocno, ścisnął w talii. W tym przymglonym krwistoczerwonym świetle mogłam zobaczyć  jego  twarz. Ale coś było nie tak, dziwnie się śmiał, patrzył na mnie w przeszywający sposób i oblizywał wargi. Chwycił mocno za moją głowę i odsunął ją na bok. Warcząc powiedział: -- Jeśli ktoś tutaj ją zabije to będę to tylko ja. – Zaczął się śmiać i oblizał skórę na mojej szyi. Zamknęłam oczy czekając na śmierć  i…”

Czekam na wiadomość od osób zainteresowanych!!!!!!!!!!

Zapraszam do czytania i komentowania opowiadania mojego autorstwa pt. "Korzystna miłość"